Triumf Strasbourg rzuca cień na zmagania Lille
W meczu, który zdawał się odbijać złowieszczy dźwięk dzwonu śmierci, Lille OSC wpadło w sidła nieustającej porażki, gdy RC Strasbourg zadał im gromiące cios 4-1 na Stade Pierre-Mauroy. To była zimna, styczniowa wieczór 25-go, jednak chłód, który przenikał stadion, wydawał się emanować nie z zimowego powietrza, ale z namacalnej rozpaczy kibiców gospodarzy, którzy byli świadkami, jak ich ukochany zespół załamał się piąty raz z rzędu we wszystkich rozgrywkach.
Otwarcie meczu przebiegało w złudnym powietrzu równowagi, gdyż obie drużyny ostrożnie badały się nawzajem jak pojedynkowicze w średniowiecznym turnieju. Jednak równowaga była tylko ulotną iluzją, która została nieodwracalnie zniszczona w ciągu zaledwie 120-sekundowego wiru. Joaquin Panichelli, z wdziękiem matadora, zręcznie przyjął dośrodkowanie od Gelli Doue i z chirurgiczną precyzją umieścił je w dolnym rogu, inaugurując kaskadę goli, która wkrótce utopiła nadzieje Lille. Niezłomny atak gości trwał nadal, gdy Julio Enciso skorzystał z szybkiej kontrataku, zgrabnie podnosząc piłkę nad zmartwionym bramkarzem Lille, Berke Zerem, podwajając przewagę Strasbourg.
Gdy pierwsza połowa zbliżała się do końca, Romain Perraud z Lille flirtował z odkupieniem, jednak okazja na zmniejszenie strat przeszła mu koło nosa jak piasek przez palce. Tymczasem Enciso, napędzany wcześniejszym sukcesem, zmarnował szansę na dalsze powiększenie prowadzenia, strzelając nad poprzeczką po zgrabnym dośrodkowaniu od Bena Chilwella, które zasługiwało na lepsze zakończenie.
Druga część tej tragikomedii ukazała chaos Lille w pełnej krasie ich własnym kibicom, gdy Martial Godo wbił piłkę do bramki po dośrodkowaniu Enciso, swoim drugim tego wieczoru, dalej rozwijając tkaninę defensywnych wysiłków Lille. Ostatni cios został zadany w doliczonym czasie gry przez Matiasa Fernandez-Pardo, który oddał strzał z krawędzi pola karnego, który wygodnie wylądował w dolnym rogu, przypieczętowując zdecydowane zwycięstwo Strasbourg.
Dla Lille, jedyny gol, który zdobyli, był jedynie pocieszeniem, pyrrusowym osiągnięciem w morzu rozczarowania. Ta porażka nie tylko wydaliła ich z upragnionej czwórki Ligue 1, ale także ujawniła kruchość, która dręczyła zespół Bruno Genesio, teraz pozostający cztery punkty za czwartym Olympique Lyonnais. Problemy Lille były wyraźnie kontrastowane przez błyskawiczny wzrost Strasbourg, gdy Gary O'Neil, w swoim trzecim meczu na czołowej pozycji, poprowadził swoją drużynę do imponującego ósmego meczu bez porażki. Wzrost Strasbourg pod wodzą O'Neila jest świadectwem ich odporności, feniksa wznoszącego się z popiołów po odejściu Liama Roseniora do Chelsea.
Gdy kurz opadł, to Martial Godo wyłonił się jako Człowiek Meczu według Flashscore, co jest odpowiednim wyróżnieniem za występ, który uosabiał nowo odkrytą zapał i spójność Strasbourg pod nowym zarządem. Dla Lille droga przed nimi jest pełna wyzwań, gdy starają się odzyskać swoją pozycję w bezlitosnym teatrze francuskiego futbolu.







