Poszukiwania chwały Europy przez Bolognię: taktyczna gra Italiano i gambit Bernardeschiego
Gdy Bologna FC przygotowuje się do starcia w Lidze Europy z Maccabi Tel-Aviv, atmosfera jest gęsta od oczekiwania i odrobiny déjà vu. Trener Vincenzo Italiano, w rozmowie przedmeczowej z Sky Sport Italia, nakreślił obraz zespołu zmagającego się z formą i losem, jak klasyczny bohater filmowy stający w obliczu kryzysu egzystencjalnego. Rekord Bolognii z 2026 roku przypomina kolejkę górską zaprojektowaną przez kogoś, kto pominął odprawę bezpieczeństwa: jedno zwycięstwo, trzy remisy i cztery porażki, w tym dramatyczny upadek 3-2 z Genoą po prowadzeniu 2-0. To tak, jakby znaleźli czterolistną koniczynę, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że była plastikowa.
Italiano, zawsze taktyk, prowadzi Bolognię przez labirynt Ligi Europy z precyzją wielkiego mistrza szachowego. "Mamy małą szansę na dostanie się do ósemki, ale przygotowujemy się do play-offów," przyznaje, brzmiąc jak ktoś, kto przeczytał każdy zwrot akcji w powieści Gra o Tron. Taktyczna ostrożność jest wyczuwalna, gdy trzyma Federico Bernardeschiego na ławce po złamaniu obojczyka, gotowy, by uwolnić go jak tajną broń, gdy nadejdzie odpowiedni moment. "Rozmawiałem z Bernardeschim przed przybyciem na stadion i wolimy stopniowo przywracać go do gry," wyjaśnił Italiano, decydując się na wystawienie Riccardo Orsoliniego i Jonathana Rowe'a za Santiago Castro.
To ostrożne podejście jest świadectwem ciężkiego kosztu błędów prześladujących Bolognię jak poltergeist na nocowaniu. Mimo to, jest nadzieja w ich poprawionych występach, sugerująca możliwą historię odkupienia godną letniego hitu. Z play-offami Ligi Europy zapewnionymi i nikłą szansą na ósemkę dla bezpośredniego awansu do 1/8 finału, podróż Bolognii przypomina emocjonujący serial telewizyjny, w którym każdy odcinek kończy się na klifie. Scena jest gotowa, aby Italiano i jego zespół napisali następny rozdział swojej europejskiej przygody, jeden ruch taktyczny na raz.







